Mistrzostwo ¦wiata prezydenta Cha³tury…Prezydent Cha³tura chodzi³ u¶miechniêty po gabinecie, nuc±c po cichu hity tegorocznego lata. Mia³ z czego siê cieszyæ – pieni±dze od marsza³ka wreszcie by³y na koncie a uroczysto¶æ podpisania umowy z marsza³kiem województwa na zagospodarowanie terenu po by³ej cementowni na potrzeby Sokólskiego Parku Rozwojowego mia³a zacz±æ siê za kilka chwil. Gala odbywa³a siê na terenie cementowni, obok biurowca. Podnios³± uroczysto¶æ swoj± obecno¶ci± zaszczyci³ sam minister rolnictwa, który serdecznie u¶cisn±³ d³oñ Cha³tury na powitanie, a potem, zabieraj±c publicznie g³os, zwróci³ siê doñ osobi¶cie: – Z wielkim wzruszeniem i nadziej± patrzê na tê inwestycjê, poniewa¿ przez trzy lata sam pracowa³em w sokólskiej cementowni. Cieszy mnie, i¿ dziêki tak du¿ej dotacji to miejsce na nowo od¿yje. Pan, Panie Prezydencie, ma tak zagospodarowaæ te ¶rodki, aby¶my mogli za rok przecinaæ wstêgi w nowo powsta³ych zak³adach pracy. Wierzê, ¿e wywi±¿e siê pan z zadania. Prezydent, znalaz³szy siê w centrum zainteresowania, pokra¶nia³ z zadowolenia. Po ministrze g³os zabra³ marsza³ek województwa. Tak¿e i on postanowi³ zwróciæ siê do najwa¿niejszej osoby w Sokole Warcholskim: – Panie Prezydencie! Oczekiwania mieszkañców Soko³a Warcholskiego na powstanie Sokólskiego Parku Rozwojowego s± bardzo wielkie. To wielka rzecz dla tego miasta, wielka, niepowtarzalna szansa dla jego mieszkañców. Jest to nadzieja na rozwój, miejsca pracy, dobrobyt. Tê mo¿liwo¶æ trzeba dobrze wykorzystaæ – i to jest zadanie prezydenta tego miasta, Pañskie zadanie! Nie wolno Panu zaprzepa¶ciæ szansy, jak± to miasto od nas dzi¶ otrzymuje, gdy¿ ta inwestycja jest szczególnie wa¿na dla zarz±dzanego przez Pana regionu. Bêdziemy dok³adnie ¶ledziæ zwi±zane z ni± poczynania tak, by nie dosz³o do ¿adnych nieprawid³owo¶ci. Dlatego apelujê: Niech Pan wykorzysta dobrze otrzymane ¶rodki, gdy¿ ów park mo¿e staæ siê pere³k± przedsiêbiorczo¶ci i trampolin± sukcesu, ale mo¿e te¿ staæ siê przys³owiowym gwo¼dziem do Pañskiej trumny! Prezydent Cha³tura wsta³ i poprawiwszy czerwony krawat, zwróci³ siê do szacownych go¶ci ze s³owami: – Panie Ministrze! Panie Marsza³ku! W imieniu mieszkañców Soko³a Warcholskiego dziêkujê za to, ¿e w³adze województwa na czele z Panem Marsza³kiem i przy wsparciu Pana Ministra da³y naszemu miastu szansê na wyj¶cie ze stagnacji i zapa¶ci. Obiecujê: zrobiê wszystko, co w mojej mocy, aby otrzymane ¶rodki odpowiednio ulokowaæ i jak najszybciej wykorzystaæ je z korzy¶ci± dla mieszkañców i lokalnych przedsiêbiorców. Wkrótce przekonacie siê Pañstwo sami, jak wyrosn± na tych terenach – terenach po by³ej cementowni, która dawniej by³a chlub± naszego miasta – nowe zak³ady pracy, nowe fabryki i centra handlowe. Nie zawiodê waszych oczekiwañ i odpowiednio spo¿ytkujê przyznan± nam dotacjê! B³yska³y flesze fotoreporterów, którzy licznie przybyli na tê uroczysto¶æ. Prezydent pokaza³ „lwi pazur” i udowodni³ niedowiarkom, takim jak Anatol Jode³ka z lokalnej „Gadzinówki”, ¿e jest gospodarzem z prawdziwego zdarzenia i politykiem, co siê zowie! ¦ci±gn±³ dla miasta czterdzie¶ci milionów z³otych! Czy¿ nie nale¿y mu siê za to medal? Po uroczysto¶ci na go¶ci czeka³y suto zastawione sto³y i now± inwestycjê fetowano do pó¼na. Nastêpnego dnia wszystkie lokalne gazety prze¶ciga³y siê w ochach i achach, jaki to operatywny ten prezydent Soko³a Warcholskiego, ile potrafi³ kasy do miasta ¶ci±gn±æ. Nawet Anatol Jode³ka, który wielokrotnie na ³amach „Gadzinówki” zadawa³ prezydentowi pytanie: „Gdzie jest obiecany Park Rozwojowy?”, tym razem zamiast krytyki zafundowa³ swoim czytelnikom ostro¿n± i wywa¿on± – ale jednak – pochwa³ê dzia³añ prezydenta. W koñcu prezydent wykona³ to, co obieca³ i – nie zapominaj±c o ogólnej ocenie dzia³alno¶ci sokólskiego w³odarza – nale¿a³o mu to uczciwie przyznaæ. Gdy w „Gadzinówce” ukaza³ siê wywiad z Cha³tur±, czytelnicy zaczêli siê zastanawiaæ, czy gazeta nie zamierza aby zmieniæ frontu przed wyborami. Kolejne wydania rozwia³y jednak w±tpliwo¶ci – artyku³y nadal wytyka³y w³adzom to, co irytowa³o mieszkañców, nadal piêtnowa³y nieprawid³owo¶ci w sokólskim magistracie. O ¿adnym przedwyborczym kadzeniu nie mog³o byæ mowy... ***
Boles³aw Cha³tura, rozparty w skórzanym fotelu wspomina³ w zaciszu gabinetu niedawn± uroczysto¶æ, gdy nagle brutalnie przerwano mu b³ogie rozmy¶lania. Drzwi otworzy³y siê z impetem i do gabinetu wpad³ prezes MPUK-u, Ja¶ ¦mieciak, u¶miechniêty od ucha do ucha. – Bolek, mordo ty moja! To my teraz mo¿emy wszystko! Mistrzostwo ¦wiata! – wykrzykiwa³ w radosnym uniesieniu witaj±c siê z Cha³tur±. – Ciszej, ciszej, Jasiu! – mitygowa³ go prezydent. – Jeszcze kto¶ niepowo³any us³yszy! Kawê wypijesz? – Jak jaki¶ koniaczek do kawy zaserwujesz, to chêtnie! Boles³aw Cha³tura uchyli³ drzwi i wyda³ sekretarce dyspozycje przyciszonym g³osem. Po kilku minutach pani Helenka wnosi³a paruj±c± w fili¿ankach kawê i dwie pêkate koniakówki w jednej trzeciej nape³nione z³ocistym p³ynem. Do przegryzienia na talerzyku podano pra¿one orzeszki arachidowe. Gdy za ¶liczn± blondynk± zamknê³y siê drzwi, prezes MPUK-u zapyta³: – No i co, Bolek, zrobimy za tê kasê? – Oj Jasiu, co zrobimy?! Po pierwsze, to dziêki tym czterdziestu melonom wyprostujê skrzywiony miejski bud¿et. Wiesz, ¿e mam zad³u¿enie siêgaj±ce ponad 65%, Ma³o brakowa³o, ¿ebym nie dosta³ absolutorium i co najgorsze, mam zablokowan± zdolno¶æ kredytow±. Ale znalaz³em sposób. Na najbli¿szej sesji wprowadzê pod obrady uchwa³ê w sprawie zmian w bud¿ecie i po stronie dochodów na ten rok ka¿ê zapisaæ nasz± dotacjê. Dziêki temu zad³u¿enie bud¿etu miasta spadnie do 50%, a ja bêdê móg³ znów zaci±gaæ nowe kredyty. I co, Jasiu, genialny pomys³? – Pomys³ mo¿e i genialny, ale przecie¿ tê kwotê musisz wpisaæ tak¿e i po stronie wydatków. Musi siê bilansowaæ. Jak jej nie wprowadzisz, to przecie¿ ka¿dy g³upi dojrzy, ¿e prowadzisz kreatywn± ksiêgowo¶æ. A wiesz, czym to grozi… – Eee, Jasiu, Jasiu, po co zaraz takie s³owa? Kreatywna ksiêgowo¶æ! A kto ci siê domy¶li, ¿e to siê tak w³a¶nie nazywa? O tym wiesz ty, ja i skarbnik, i tak w³a¶nie ma zostaæ – to mówi±c Cha³tura podszed³ do okna i wyjrza³ na ulicê. Za oknem, w¶ród padaj±cej m¿awki mieszkañcy przechodzili szybko w nawale codziennych obowi±zków. Prezes MPUK-u jednak nadal mia³ w±tpliwo¶ci. – A radni? Niczego siê nie domy¶l±? Waldek Boñczuk tylko czeka, aby znale¼æ na ciebie jakiego¶ haka… Prezydent odwróci³ siê u¶miechniêty do prezesa MPUK-u i rzek³: – Jasiu, radni to g³upki! Tañcz±, jak im zagram. Dla nich ksiêgowo¶æ to czarna magia, a s³owo „kreatywno¶æ” kojarzy im siê tylko z wymy¶laniem wymówek dla ¿ony, gdy wracaj± zawiani do domu. O – taki Trunkowy – ten to musi byæ kreatywny! – prezydent zarechota³ rubasznie, a ¦mieciak zawtórowa³ mu, rozbawiony ¿artem. – Niech ciê Jasiu g³owa nie boli – nikt niczego siê nie domy¶li… – No dobrze, no dobrze.... ale co dalej? – zapyta³ ¦mieciak, powa¿niej±c. – Jak to, co dalej? Bierzemy siê do przerobu kasy! Kupujemy ziemiê z budynkami po cementowni i… ruszamy, Jasiu! Tak to urz±dzê, ¿e ca³ym Parkiem Rozwojowym bêdzie zarz±dza³ MPUK – tak jak uzgodnili¶my wcze¶niej. A potem bêdziemy budowaæ, Jasiu, budowaæ… I kasowaæ pieni±¿ki! Ca³± górê pieni±¿ków! – Ale, co ty Bolek, chcesz tam w³a¶ciwie budowaæ? – W pierwszej kolejno¶ci, tak jak ju¿ rozmawiali¶my, wybudujemy biogazowniê. Wiesz, ju¿ kilka miesiêcy temu wstêpnie rozmawia³em z producentami, mam te¿ lu¼ne uzgodnienia z dostawcami surowców. Wygl±da to ca³kiem obiecuj±co... Op³acalny jest zw³aszcza przerób gnojowicy z zastosowaniem najnowocze¶niejszych technologii… Coraz bardziej sk³aniam siê, ¿eby wej¶æ w³a¶nie w gnojówkê.... – Oj, Bolek, Bolek, ¿eby¶my tylko przy okazji nie wdepnêli w bagno... Co z mieszkañcami – na pewno bêd± protestowaæ. Przecie¿ nie tak dawno starosta Antrocki zorganizowa³ wyjazd dla radnych z powiatu sokólskiego do biogazowi w G±sienicowie. Podobno jak wrócili, to mówili, ¿e smród wokó³ biogazowi by³ niesamowity! Je¼dzili z nimi dziennikarze z prasy lokalnej i regionalnej i opisywali tê biogazowniê… – Jasiu – Cha³tura przerwa³ przyjacielowi w pó³ zdania – Czaru¶ Antrocki to g³upi kiep! A po co ich wióz³ tam, gdzie ¶mierdzi? Trzeba by³o zawie¼æ ich do prawdziwej biogazowi, gdzie maj± nowoczesne technologie… Nie bój siê, ju¿ ja zadbam o to, ¿eby nikt nie protestowa³! Jak mówiê, ¿e biogazownia powstanie, to powstanie! Wiesz przecie¿, ¿e nie lubiê strzêpiæ jêzyka po pró¿nicy. Dopili koniaczek. Przez chwilê w gabinecie panowa³a cisza przerywana pochrupywaniem orzeszków. – Bolek, a sk±d ty we¼miesz osiem melonów, aby do³o¿yæ dwadzie¶cia procent do planowanych inwestycji? Przecie¿ te pieni±dze musz± zostaæ wy³o¿one z bud¿etu miasta – zaniepokoi³ siê ¦mieciak, obracaj±c w palcach srebrn± ³y¿eczkê. – Co siê Jasiu martwisz! Najpierw musimy wygraæ wybory, a w przysz³ym roku… siê zobaczy! I tak w tym roku nie zaczniemy. No… mo¿e uda nam siê zakupiæ tereny… poczekamy do przetargu… – Oj, mo¿e byæ ciê¿ko! S³ysza³em, ¿e w³a¶ciciel miejscowego „Z³omeksu”, Borychowski, ostrzy zêby na ten teren. Ponoæ rozpowiada, ¿e osiem milionów to on mo¿e za te tereny wy³o¿yæ choæby i zaraz. – Nie martw siê, Jasiu na zapas, bo do reszty w³osy stracisz! Borychowski to mój kumpel. Pogadam z nim, ¿eby nie w³azi³ nam w paradê... W zamian co¶ mu obiecam: jakie¶ zwolnienia podatkowe czy fajn± dzia³eczkê w mie¶cie…Co¶ tam wymy¶limy, ¿eby i wilk by³ syty, i owca ca³a... Dwaj przyjaciele d³ugo naradzali siê, jak zainwestowaæ publiczn± kasê, aby przynios³a oczekiwane zyski… Obaj bardzo lubili bileciki Narodowego Banku Polskiego, najbardziej te z wizerunkiem Króla Zygmunta I Starego.... Sara Villas
Od redakcji: Powie¶æ jest fikcj± literack±. Wszelkie podobieñstwo wystêpuj±cych w niej osób, miejsc i zdarzeñ jest przypadkowe. |